Zawód introligator

Praca introligatora polega na prawidłowym zabezpieczeniu tekstu drukowanego. To najkrótsza z możliwych definicji tego pięknego zawodu. Gdy jednak sięgniemy głębiej okaże się że to zawód interdyscyplinarny zawierający w sobie historię i praktykę technik rzemieślniczych, historię sztuki ze szczególnym uwzględnieniem historii wzornictwa i ornamentyki, symboliki; w tym heraldyki, historię literatury, historię pisma i czcionek, historię druku, materiałoznawstwo papieru i skóry, płócien i tkanin, klejów, drewna, metalu, właściwości barwników naturalnych, pokostów i żywic, złota płatkowego, a nawet historia malarstwa i haftu… To niezwykły świat. Świat wręcz zaczarowany i magiczny, zupełnie nie przystający do współczesnego, szybkiego świata.

Introligatorstwo jest dla nas jak medytacja. Ważne są dla nas proporcje detalu, świętej geometrii, dopasowanie koloru, waloru, faktury.

"KILKA SŁÓW O KSIĄŻCE"

esej Dominiki Świątkowskiej

Świat, jaki znamy, powstał z myśli i zbudowany został na fundamentach słowa. Słowa powtarzanego, spisanego, a potem drukowanego. To litery układające się w wyrazy są znakiem naszego rozwoju, znakiem drogi przebytej przez naszą cywilizację, łącznikiem pokoleń i struną historii myśli. Myśl wyrażana słowem i zapisana, od tysiącleci jest świadectwem dziejów, i jedynym prawdziwym oraz bezpośrednim łącznikiem umysłów na poziomie fizycznym. Zachowanie tego zapisu, a potem jego zabezpieczenie i przechowywanie dla przyszłych pokoleń było i jest nadal jednym z podstawowych pragnień człowieka. Liście, kora, gliniane tabliczki, płachty zrobione z łodyg papirusowych, skóry zwierząt, aż w końcu papier z sieci, lin i szmat czyli konopny, potem bawełniany i celulozowy, obecnie w XXI wieku, zapis cyfrowy to materiały na których człowiek zapisywał i zapisuje znaki by zachować swoją myśl. Materiały te trzeba było wygodnie przechowywać. Po pożarze Biblioteki Aleksandryjskiej, gdzie spłonął ogromny dobytek intelektualny ludzkości, świadomość kruchości zwoju zagościł w umysłach twórców. W następnych wiekach wszechświat podpowiedział bardziej zwartą strukturę, strukturę dużego i ciężkiego kodeksu, który swym własnym ciężarem eliminował powietrze ze swego wnętrza a zaopatrzony w ciężkie drewniane dębowe bądź bukowe deski stawał się długo odporny na działanie wody czy ognia.

Szerokie marginesy w pierwszych księgach też dodatkowo chroniły tekst przed zniszczeniem. Spróbujcie spalić zamkniętą książkę. Nie jest to łatwe. Pojedyncze suche karty znikają w ułamkach sekund, zamknięta książka kodeksowa trwa nawet w płomieniach. W pierwszych książkach stosowano zapięcia z dwóch przyczyn. Pierwszej by uczynić księgę bardziej zwartą i poprzez to nieczułą na próby unicestwienia poprzez żywioły, drugiej by wyeliminować w miarę możliwości, dostęp zmian temperaturowych i wilgotnościowych. Należy pamiętać, że kiedy powstawały pierwsze kodeksy zapomniano już o zdobyczach starożytnych i nie było centralnego ogrzewania, a przeniesienie ośrodków cywilizacyjnych bardziej na północ nie sprzyjało przechowywaniu ksiąg w jednolitym i stałym środowisku tu zimą, gdzie błona w oknach nie chroniła nawet przed zbytnim przeciągiem, nie mówiąc o wilgoci bądź nadmiernej suszy. Naturalne materiały z których wykonane są dawne księgi czyli skóry zwierząt (welin czyli najdelikatniejszy z możliwych pergamin) na karty ksiąg, potem papier, zaklejony naturalnymi klejami na powierzchni, zadrukowany, uszyty i zaklejony w grzbiecie, następnie zabezpieczony deskami i obleczony skórą licową naturalnie garbowaną, miały tendencje do puchnięcia zimą i wichrowania podczas schnięcia okładzin latem.

Utrzymywanie jednakowej temperatury i wilgotności dla ksiąg jest największym luksusem, który to otrzymała dopiero po tysiącu latach swego istnienia czyli w XX wieku.

Z wielu powodów Introligatorstwo można uznać za Królową Rzemiosł. Zawód ten bowiem wymaga wielu talentów i nauka jego obejmuje wiele dyscyplin. Po pierwsze i najważniejsze, aby być dobrym rzemieślnikiem w tym fachu, trzeba posiadać zdolności manualne, by sprawnie posługiwać się igłą, nożem, kostką. Bardzo ważny jest zmysł plastyczny, aby umiejętnie dobierać kolory i harmonijnie budować kompozycje opraw. Dobrze jest mieć wysokie umiejętności projektowe i rysownicze, by samemu projektować oprawy. Koniecznym jest znać wszystkie techniki opraw historycznych i współczesnych, by dobrać tę najodpowiedniejszą dla powierzonego zadania.

Nieodzowna jest umiejętność barwienia skór i pergaminów, a także różne sposoby tworzenia papierów ozdobnych klasycznymi technikami. Obowiązkowym jest znajomość własności fizycznych materiałów z którymi się pracuje a więc bibułek, papierów, kartonów, tektur, desek, skór, płócien, tkanin - w tym jedwabiu, oraz metalu, a także skład farb, klejów, cechy złota płatkowego i jego spoiw itp. Ważnym też jest poznanie krojów liter i historii liternictwa, języków i alfabetów, by móc odpowiednio przenieść tekst ze strony tytułowej, często go odpowiednio skracając, wyciągnąwszy wcześniej odpowiednią esencję z bardzo długiego tytułu ksiąg historycznych, na grzbiet czy też okładzinę.

Wielce wskazane jest zaznajomienie się z historią sztuki i zdobnictwa opraw, tak aby móc odpowiednie wzory skorelować z odpowiednią oprawą historyzującą. Dla znawców, bolesnym jest niezamierzone mieszanie stylu oprawy, jej techniki i ornamentów z różnych oddalonych od siebie epok. Kształcenie na mistrza introligatorskiego było długotrwałe i mozolne, kończyło się wieloletnią wędrówką po introligatorniach w odległych miejscowościach, często i krajach, aby poznać nowinki, tendencje, rozwój zawodu i mody, a kończyło się wieloetapowym, drogim egzaminem na mistrza podczas którego należało w początkowych wiekach oprawić blisko 10 ksiąg w różnych oprawach i rozmiarach. Od ksiąg kancelaryjnych poprzez księgi naukowe aż po ozdobne modlitewniki i pyszne zdobione, kunsztowne mszały. Niestety od dziesiątek lat kształcenie w tym zawodzie praktycznie nie istnieje.

Wracając do umiejętności, bardzo ważnym jest, szczególnie od XIX wieku we Francji, a u nas w Polsce w XX-wiecznym świecie opraw symbolicznych i opowiadających, znajomość literatury, symboliki, filozofii i wszystkich religii. O znajomości treści i kulturowej drogi oprawianego dzieła nie muszę wspominać.

Z powyższych powodów dobrymi czy wybitnymi introligatorami zostawali ludzie o szerokich horyzontach, wielkiej wiedzy, ogromnej wrażliwości a jednocześnie wytrwałości i dociekliwości, tacy którzy potrafili skupić się na detalu i ogarniali całość projektu we właściwy sposób, tacy którzy łączyli wszystkie aspekty i swoją oprawą dodatkowo wzbogacali dzieło. Takie oprawy na wtórnym antykwarycznym rynku sięgają niebotycznych cen. Sądzę że warto w tym miejscu przypomnieć że do połowy wieku XIX czyli do czasu uprzemysłowienia, książki kupowało się w składkach i oddawało do ulubionego introligatora by ten zaopatrzył wolumin we właściwą oprawę dostosowaną do pozostałych książek znajdujących się w bibliotece czy też w gabinecie.

Do dziś znam kilka osób tworzących swoje bogate i piękne księgozbiory, którzy nie przeczytają książki nie oprawiwszy jej uprzednio w godną oprawę. Niestety książki oprawiane w Polsce przez naszych rzemieślników są oprawiane bardzo skromnie i jest ich stosunkowo niewiele w porównaniu do krajów gdzie kultura książki była ceniona wysoko. Przeważają przede wszystkim książki w oprawach bibliotecznych – półskórki i to w niezbyt dobrych jakościowo materiałach. O książkach w oprawach artystycznych możemy mówić zaledwie w stosunku do trzech, czterech rzemieślników. Od ponad ćwierć wieku pracujemy nad tym aby to zmienić i z satysfakcją zauważamy że się nam to udaje.

Kolekcjonerstwo opraw to osobny, szeroki temat, ale na naszym rodzimym rynku, z historycznych względów, niemal nieznany. Najwięcej kolekcji opraw jest we Francji, Anglii, Belgii a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Teraz kolekcje opraw książek kodeksowych tworzą się Rosji, ale i w Arabii Saudyjskiej, Katarze, Chinach, Korei. To nowy świat kochający wszystko co dawne i europejskie.